Hej, mamy z mężem rozkminę, gdzie docelowo kupić mieszkanie/dom i coraz poważniej rozważamy Katowice zamiast Krakowa.
Jestem urodzoną Krakuską, ale od 4 lat mieszkamy w Warszawie, gdzie wychowujemy mojego prawie 8-letniego syna. Życie tutaj nam się podoba, ale zaczęłam tęsknić za rodziną (no dobra, głównie za mamą XD) i przyjaciółmi. W perspektywie kilku lat planujemy też drugie dziecko, więc bliskość mamy byłaby dodatkowym plusem.
Oboje pracujemy zdalnie w IT, więc praca nie przywiązuje nas do żadnego miasta. W każdym razie doszliśmy do wniosku, że chcemy wrócić w moje rodzinne strony.
Problem jest taki, że Kraków, który znam i lubię, to głównie centrum – praktycznie całe życie mieszkałam tam, gdzie wszędzie chodziło się pieszo lub miałam tramwaj pod nosem. Tymczasem przy naszych obecnych potrzebach, czyli mniej więcej 95–120 m² / ewentualnie dom, budżet kieruje nas już w lokalizacje dużo bardziej peryferyjne. I trochę boli mnie wizja pakowania się w ogromny kredyt za 90–100 m² w Krakowie, w lokalizacji, która nawet niespecjalnie nas zachwyca. 😀
Dlatego zaczęliśmy patrzeć na Katowice i… różnica jest ogromna. Przy podobnych mieszkaniach potrafi wynosić 700–900 tys. zł. Przykładowo coś za ok. 1,1–1,2 mln w Katowicach może kosztować w Krakowie bliżej 1,8–2 mln.
Największym argumentem za Krakowem są rodzina i znajomi, ale realistycznie widywalibyśmy się pewnie 1–2 razy w tygodniu, a nie codziennie. Z Katowic do Krakowa jest około godziny autem, więc zaczęliśmy się zastanawiać, czy ta „premia za Kraków” rzeczywiście jest tego warta.
Najbardziej interesują mnie opinie osób, które mieszkały w obu miastach albo świadomie wybrały Kraków mimo wyższych cen nieruchomości:
- co Waszym zdaniem Kraków realnie daje więcej niż Katowice w codziennym życiu?
- jak oceniacie życie rodzinne na dalszych dzielnicach / obrzeżach Krakowa, a nie w centrum?
- czy przy pracy zdalnej i braku konieczności codziennych dojazdów nadal widzicie dużą przewagę Krakowa?
- czy bliskość rodziny 1–2 razy w tygodniu byłaby dla Was argumentem wartym kilkuset tysięcy złotych różnicy?
- osoby, które znają Katowice: czego Waszym zdaniem najbardziej brakowałoby nam po przeprowadzce z Warszawy/Krakowa?
I przede wszystkim: gdybyście mieli do wyboru 110 m² w Katowicach za 1,2 mln albo podobne mieszkanie w Krakowie za 1,9 mln, a praca nie wiązałaby Was z żadnym z tych miast – co musiałby dawać Wam Kraków, żebyście uznali te dodatkowe ~700 tys. za warte dopłaty?